Jak zrobić kopię zapasową

Prosty, bezpieczny i skuteczny sposób robienia kopii zapasowych swoich danych – jak to zrobić? W artykule tym przedstawiona jest metoda na wykonanie backupu dysku lub folderu na komputerze przeciętnego Jana Kowalskiego. Do pobrania udostępniony jest również skrypt z programem do wykonywania kopii zapasowych:

Załóżmy, że masz komputer, na którym trzymasz ważne dla Ciebie dane i jesteś świadom ułomności (bądź, jak kto woli, złośliwości) rzeczy martwych. Dyski, na których trzymamy nasze dane (niezależnie czy to jest dysk SSD, tradycyjny talerzowy dysk twardy, pendrive czy jeszcze inny nośnik), mogą ulec uszkodzeniu lub kradzieży. Zaleca się więc okresowe wykonywanie kopii zapasowej. Tak aby zmniejszyć ryzyko utraty danych. Częstotliwość wykonywania kopii powinna być zależna od tego, jak cenne są dane i jak często ulegają zmianie. Można przyjąć, że statystyczny Polak powinien robić kopię co najmniej 4 razy w roku, oczywiście osoby intensywnie używające komputera mogą to robić częściej, ale aby robienie kopii nie stało się obsesją, zalecam robić kopię po prostu po ważnych zmianach w naszych danych. Na przykład po powrocie z wakacji, gdy na naszym komputerze pojawi się świeża dawka sporej liczby zdjęć. W okresach, gdy nie korzystamy z komputera lub zmiany w danych nie następują w znacznym stopniu, bo np. tylko słuchamy muzyki, przeglądamy zdjęcia, filmy, Internet, nie ma konieczności robienia kopii. W razie utraty danych straty będą niewielkie lub nawet żadne, oczywiście jeśli dysponujemy kopią danych wykonaną po ostatnich ważnych wydarzeniach.

 

Różne podejścia do kopii

Ktoś powie – co tu dyskutować, przecież można za każdym razem zgrywać całą zawartość dysku na inny nośnik i już mamy kopię. Zgodzę się, można. Jest to tzw. kopia pełna. Ale każda taka kopia wymagać będzie od nas nośnika o rozmiarach co najmniej takich jak nasze kopiowane dane. Jeśli kopiujemy cały dysk i chcielibyśmy zachowywać poprzednie kopie, po jakimś czasie zaczęłoby nam brakować miejsca. Zakładając optymistyczny scenariusz, że dane zajmują 40-50% naszego dysku (zazwyczaj jest to o wiele więcej), mając drugi taki sam do dyspozycji na kopię, jesteśmy w stanie zachować tylko dwie ostatnie kopie. Niektórym to wystarczy, ale lepiej mieć także wcześniejsze kopie, np. w sytuacji gdy usunęliśmy coś przypadkiem i zorientowaliśmy się, że tego nam brakuje dopiero po pół roku, gdy już nie mamy kopii z tego okresu. Poza tym wykonywanie za każdym razem pełnej kopii oprócz zabierania cennego miejsca zajmuje równie cenny czas. Co z tym zrobić? No i znowu, ktoś pogłówkuje i stwierdzi, że raz zrobi pełną kopię zapasową, a potem będzie kopiował na zapasowy nośnik tylko dane, które zmienił od momentu ostatniej kopii, podmieniając to, co jest w pierwszej kopii. Taki rodzaj kopii nazywa się kopią przyrostową. Ma ona jednak pewien minus. Nie wiemy, co kiedy się zmieniło, a w razie konieczności odtwarzania danych przywrócimy nawet to, co celowo usunęliśmy. Kolejna sprawa – skoro nie kasujemy z kopii niczego, w końcu może nam zabraknąć miejsca na kolejne backupy, nawet wtedy, gdy nasz nośnik zapasowy jest znacznie większy od kopiowanego. Przy takim podejściu tracimy też możliwość powrotu do poprzedniej wersji określonych danych. Dlatego najlepiej jest każdą z kopii oznaczać oddzielną datą, najprościej umieszczać je w folderach z datą w nazwie.

Ale komu chciałoby się rejestrować, co zmieniał od momentu ostatniej kopii… Na szczęście komputer jest maszyną potrafiącą analizować dane. Porównując nasz dysk z nośnikiem zapasowym może stwierdzić, które dane się zmieniły i tylko te skopiować. Głos realisty zada nam pytanie: Ciekawe, jak scalisz te swoje kopie w jedną, jak Ci coś padnie i trzeba będzie odtworzyć to co było. Znowu główkujemy i przychodzi do głowy, że dobrze by było, gdyby w nowo powstających kopiach była pełna struktura katalogów, ale by nie była dublem tylko odwołaniem do tamtych danych. W ten sposób nasza kopia odzwierciedlałaby strukturę danych źródłowych, a miejsca zajmowała tylko tyle co nowe dane. Okazuje się, że jest sposób, by to wykonać. Najczęściej spotykane systemy plików na komputerach osobistych dają możliwość tworzenia takich odwołań. Nazywają się one linkami twardymi (hard link) i można je spotkać m. in. w systemach plików z rodziny Windows oraz tych wywodzących się z Linux’a. Pliki, które są dodane do katalogu jako odwołania do danych źródłowych, w naszym przypadku do pierwszej kopii, zachowują się tak samo jak inne pliki. Z punktu widzenia użytkownika komputera nie ma żadnej różnicy między twardymi linkami a plikami źródłowymi. Bo tak naprawdę plik źródłowy również jest odwołaniem do danych, które znajdują się gdzieś na dysku. Co więcej, nawet po skasowaniu czegoś z pierwszej kopii, dane nie znikną z dysku póki będą istniały do nich inne odwołania. Dopiero przy usuwaniu ostatniego miejsca, w którym jest odwołanie, przestają one być widoczne. Czyli można przyjąć, że wtedy faktycznie znikają z dysku.

Mechanizm ten spróbuję zobrazować, porównując książki z naszymi danymi, a spis książek z katalogiem na dysku, system plików i program do robienia kopii – z bibliotekarzem. Mamy półkę z książkami w pokoju, natomiast w sejfie mamy puste półki na kopie. Teraz zlecamy bibliotekarzowi zrobić kopię. Bierze wszystkie książki do ksero, kopiuje je, a kopie chowa do sejfu na półki, robi ich spis i oznacza datą. Dzięki spisowi będzie wiedział, gdzie jaka książka się znajduje. Następnie kupujemy kilka książek. Trzeba zrobić kopię, aby ich nie stracić (obawiamy się na przykład pożaru). Wykonując kolejną kopię, bibliotekarz sprawdza, jakie książki się zmieniły, i kopiuje tylko zmienione, robi nowy spis treści, na którym wypisuje wszystkie książki, jakie powinny znaleźć się w nowej kopii, ale nie musi przecież kopiować wszystkich książek, bo te, które się nie zmieniły, są już w sejfie i wystarczy w spisie napisać, na której dokładnie półce się znajdują. Spis oznacza oczywiście datą. Bibliotekarz zadowolony z siebie stwierdza: „Jak mnie poproszą o odtworzenie kopii A, wezmę jej spis i dam właścicielowi książki w nim występujące. Muszę tylko pamiętać o tym, że nowa kopia książki musi powstać, nawet jeśli w danej książce coś się zmieniło”. Na szczęście nasz bibliotekarz jest bardzo spostrzegawczy, wyłapie nawet najmniejszą zmianę i zmienioną książkę skopiuje i również umieści gdzieś w sejfie. A teraz, gdybyśmy wrzucali wszystkie książki na jeden spis, mielibyśmy tzw. kopię przyrostową. Mając za każdym razem nowy spis, na którym nie występują już skasowane książki, mamy kopię różnicową.

Jak rozwiązać problem braku miejsca w sejfie? W momencie gdy zacznie brakować miejsca, najlepiej pozbyć się najstarszej kopii. I znowu nasz bibliotekarz bierze wszystkie spisy i wyrzuca tylko te książki, które występują wyłącznie na najstarszym spisie, spis ten również można wyrzucić. Sprawa załatwiona. Z sejfu znikają najstarsze wersje książek lub książki, które zostały wyrzucone z naszego zbioru świadomie. Miejsce maksymalnie zaoszczędzone, a i pracy przy kopiowaniu będzie mniej. Dodam, że nasz komputerowy bibliotekarz ze sprawdzaniem/porównywaniem książek radzi sobie znacznie lepiej niż z ksero.

 

Jak zrobić kopię różnicową?

Skoro tak zachwalam ten rodzaj kopii, podpowiem, jak w prosty sposób ją wykonać. W rolę naszego anioła stróża wcieli się program o nazwie rsync. Działa on na systemach Windows i Linux. Ja skupię się na tym pierwszym ze względu na jego powszechniejsze stosowanie. Wersja na Windows nosi nazwę cwRsync. Program jest oparty na licencji wolnego oprogramowania, więc jest darmowy, ale jest jeden haczyk: nie ma interfejsu graficznego, czyli nie wyświetla się żadne okienko i nie ma żadnych przycisków, więc posługiwanie się nim nie należy do najłatwiejszych. Poprawne uruchomienie programu wymaga napisania odpowiedniej komendy z podaniem właściwych parametrów. Osobie nie będącej informatykiem chociażby z zamiłowania może przysporzyć wiele kłopotu jego skonfigurowanie. Dla ułatwienia przygotowałem skrypt, który za pomocą rsync wykonuje backup całej partycji (czyli pojedynczego dysku widocznego w oknie „Mój komputer”). Skrypt uruchamia rsync.exe z odpowiednimi parametrami. Wiedza, jaką powinna dysponować osoba uruchamiająca skrypt, ogranicza się do tego, któremu dyskowi chce się zrobić backup i na jaki inny dysk zapisać kopię.

 

Krok po kroku

  1. Pobierz program wraz ze skryptem.
    wersja rar (zalecana)
    wersja zip (jeśli rozszerzenie rar nie jest obsługiwane)
  2. Podłącz nośnik, na którym ma odłożyć się kopia zapasowa.
  3. W oknie Mój komputer lub dla Windows 10 Ten komputer sprawdź, pod jaką literą są widoczne oba dyski: kopiowany i ten, na którego kopia trafi.
  4. Uruchom skrypt kopiujący (dwukrotne kliknięcie na uruchom.bat).
  5. Podaj literę dysku, który ma być kopiowany (np. E), następnie wciśnij Enter. Jeśli nie podając żadnej litery wciśniesz Enter, program zinterpretuje to jako wybranie dysku D.
  6. Podaj literę dysku, na którym ma znaleźć się kopia (np. F) – następnie wciśnij Enter. Jeśli nie podając żadnej litery wciśniesz Enter, program zinterpretuje to jako wybranie dysku B.
  7. Program zaczyna pracę, wypisując wszystkie pliki, jakie kopiuje.
  8. Po zakończeniu kopiowania ostatnia linijka będzie zawierała napis Aby kontynuować, naciśnij jakiś klawisz.

Pierwsza kopia zapasowa będzie kopią pełną, więc może zająć sporo czasu. Proszę się nie przejmować również, jeżeli przez dłuższy czas w programie pozornie nic się nie dzieje. Program może sprawić wrażenie zawieszonego, gdy natrafi na duży plik, którego kopiowanie zajmuje sporo czasu lub w przypadku kolejnych kopii przez dłuższy czas porównuje pliki i nie znajduje takich, które się zmieniły (tylko takie wypisuje).

Przywracanie kopii

Aby przywrócić dane po ich utracie, wystarczy wejść do katalogu z najnowszą kopią i skopiować z powrotem dane na nowy dysk. Należy przy tym pamiętać, że jeśli chcemy przywrócić dysk z systemem, sprawa może okazać się nie taka prosta, gdyż system ma tzw. sektory startowe, a ich nie da się w taki prosty sposób skopiować. Jak to rozwiązać? Najlepiej system trzymać na jednej partycji (dysku logicznym widocznym w „Mój komputer” lub w „Ten komputer”), a dane na drugiej. Temat partycjonowania jest rozległy. Jeśli ktoś sądzi, że nie poradzi sobie z tym sam, najlepiej aby poprosił zaznajomionego specjalistę od komputerów.

 

 

Zalecenia

Teoretycznie używanie komputera w trakcie wykonywania kopii jest możliwe, jednakże ze względów bezpieczeństwa lepiej nie ruszać komputera aż do zakończenia kopiowania danych. Jest to moment, w którym obie nasze kopie (dysk podstawowy i backup) są podłączone do komputera. Jeżeli dojdzie do awarii, oba mogą być uszkodzone, co skutkuje utratą wszystkiego. Dlatego też zalecam odłączenie Internetu, aby w razie próby ataku na nasz komputer kopia była bezpieczna. Lepiej nie robić kopii również w burzę, a jeśli backup dotyczy laptopa z dobrą baterią, można rozważyć wykonywanie kopii na zasilaniu bateryjnym, przy czym należy zwrócić uwagę na to, aby komputer nie padł w trakcie kopii. Patrząc na to wszystko, można dojść do wniosku, że najbezpieczniejsze jest posiadanie dwóch nośników zapasowych, jeden odłączony w bezpiecznym miejscu podczas wykonywania kopii na drugim.

 

A może kopia w chmurze?

Myślałem kiedyś nad takim rozwiązaniem. Można przygotować program do backupu w tle, aby kopia sama się robiła. Jednakże ja osobiście wolę mieć kontrolę nad tym, co komputer robi. Uważam również, że kopia w chmurze jest mniej bezpieczna, bardziej podatna na ataki, znacznie wolniejsza, a jeżeli chcemy skorzystać z wynajętej w Internecie przestrzeni, również droższa. Kolejny argument: jeżeli ktoś potrafi włamać się do naszego komputera za pomocą Internetu, nie będzie dla niego problemem zdobycie dostępu do kopii w chmurze. A przecież znana jest głośna sprawa szyfrowania dysków przez przestępców oraz żądanie przez nich okupu w celu odszyfrowania danych. Do dysku z kopią, który podłączamy do prądu, tylko w momencie wykonywania backup’u znacznie utrudniamy dostęp przestępcom, a kopia powinna stanowić zabezpieczenie również przed nimi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *